Przygodę z serią Killzone rozpocząłem podczas trwania poprzedniej generacji konsol, a konkretniej od drugiej części. W poprzednich odsłonach tryb wieloosobowy był dla mnie bardzo przestępny i chętnie sięgałem po te tytuły, aby zdobyć awans na kolejny poziom i przy okazji wzbogacić się o jakieś nagrody. Jak nie trudno się domyślić, nie mogłem sobie odmówić przetestowania najnowszej odsłony, gdy w moim domu pojawiła się konsola PlayStation 4.
Na samym początku warto wspomnieć o liczbie graczy mogących uczestniczyć w sieciowych zmaganiach. Podczas rozgrywki liczba graczy może wynosić maksymalnie 24 osoby. W tym trybie oddano do dyspozycji gracza możliwość stworzenia własnej strefy wojny. Wśród rodzajów gier w zmaganiach sieciowych można wymienić deathmatch polegający, jak wiadomo na zabiciu określonej liczby przeciwników, przejmowaniu nadajników w różnych wariacjach oraz przejmowaniu określonych stref na mapie, których różne odmiany również można spotkać podczas gry.
W podstawowej wersji gry dostępne są trzy klasy tj. szturmowiec, snajper oraz żołnierz wsparcia. Każda różni się odpowiednimi umiejętnościami, dostępnym arsenałem i wyzwaniami, które możemy wykonywać podczas rozgrywki. Każdą z klas można dowolnie modyfikować, zmieniać umiejętności spośród aktualnie dostępnych, zmieniać i modyfikować broń, dzięki czemu niejednokrotnie można zmienić oblicze całej rozgrywki. W grze opłaca się wykonywać wyzwania, które zastąpiły znane w poprzednich odsłonach punkty doświadczenia i za których wykonanie awansujemy na kolejne poziomy. Dzięki wykonywaniu ich oraz korzystaniu z poszczególnych składowych broni i umiejętności odblokowywane są nowe elementy, bądź też ulepszane są te już odblokowane.
Podstawowa wersja zawiera 10 map, znanych z trybu dla pojedynczego gracza, bądź też jak to ma miejsce w przypadku mapy Akademia, z poprzednich odsłon serii. Sama rozgrywka wygląda wyśmienicie i w przypadku ostrych starć nieraz można nacieszyć swoje oczy wielką rozpierduchą, a w połączeniu z umiejętnościami jej urozmaicenie powoduje, że gra szybko się nie nudzi i pozwala na spędzenie kilkudziesięciu godzin w samym trybie sieciowym. Pomimo tylko trzech klas do wyboru, ilość broni, jej modyfikacji i umiejętności pozwala stworzyć kilkadziesiąt wariantów unikatowych postaci, które będą przydawać się w różnych aspektach podczas gry.
Jak na tą chwilę gra prezentuje się wyśmienicie. Szczerze polecam tą grę wszystkim tym, którym podobały się poprzednie odsłony serii.



