Przejdź do głównej zawartości

Wyścig z zachodzącym słońcem w grze Race the Sun

W ramach abonamentu PlayStation Plus co miesiąc dostajemy w ostatnim czasie masę indyków, które nie każdemu mogą przypaść do gustu. Ostatnio postanowiłem zagrać w jedną z tego typu produkcji, która jest swego rodzaju połączeniem Wipouta z typowym runnerem, gdzie przemy do przodu bez końca nabijając sobie wynik punktowy. Race The Sun dla jednych z pewnością będzie rozczarowaniem, bo co to może być za gra, gdzie mamy masę obiektów, które wyglądają na nie oteksturowane, dla innych (m.in. dla mnie) jest to dobra odskocznia od gier AAA, potrafiąca przyciągnąć do siebie na kilka godzin.


Ideą gry jest zdobycie na niekończącej się planszy do, jak najdalszego miejsca. Aby nie było tak prosto przeszkadzają nam w tym różne wystające obiekty, o które możemy się rozbić i z regionu (swego rodzaju etapu w grze) na region ilość, jak i ułożenie potrafi bardzo pokomplikować sprawę. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że nasz samolocik jest ładowany energią ze słońca zachodzącego przez całą rozgrywkę, co zmusza nas do zbierania powerupów przyspieszającej awionetkę. Oczywiście możliwość kolizji z obiektami wzrasta wraz ze zwiększaniem się prędkości, więc potrafi zrobić się naprawdę trudno. Do tych celów również używa się powerupów w postaci skoków, odrodzenia po zetknięciu z obiektem lub portali przenoszących gracza na koniec planszy, bądź też sekretnego poziomu, gdzie trzeba uważać na asteroidy. Jeśli ktoś miał nadzieję, że nauczy się układu obiektów, ten rozczaruje się, gdyż ich układ jest zmieniany codziennie.



Podczas rozgrywki naliczane są punkty, których mnożnik można zwiększać zbierając specjalne niebieskie trójkąty. W produkcji obecny jest też system levelowania, który jest powiązany z wyzwaniami, gdzie trzeba na przykład przelecieć na czysto sześć regionów lub zebrać sto trójkątów. Wraz ze wzrostem poziomu otrzymujemy dodatkowe elementy, jak zwiększona bateria, zwiększony czas skoku, zwiększony mnożnik punktów, bądź też odblokowywane są na planszy nowe powerupy.




W grze mamy dostęp do trzech trybów rozgrywki, pierwszy z nich polega na pokonywaniu kolejnych regionów i zbieraniu punktów. Drugi natomiast jest to apokalipsa, podczas której na ekranie dzieje się bardzo dużo rzeczy, gdzie przeszkody są umiejscowione w upierdliwych miejscach, a czasem wyskakujących w najbardziej nieoczekiwanych miejscach. Ostatni, to labirynt, gdzie chodzi o prawidłowe wyjście z labiryntu, ułożenie kamery jest w labiryncie inne niż w pozostałych.

Graficznie i dźwiękowo szału gierka nie robi, lecz tak naprawdę są one najmniej istotne w Race the Sun. Najważniejszy jest gameplay, który często powoduje, że chcemy jeszcze raz wrócić do gierki.


Podsumowując gierka warta uwagi i polecam wszystkim, którzy chcą na chwilę oderwać się od dużych tytułów. Pomimo niepowalającej oprawy audiowizualnej, gra się przyjemnie i ma się ochotę za każdym razem, jeszcze raz spróbować przebrnąć cały tor przeszkód.