Przejdź do głównej zawartości

Zatrzymaj zalew komunistów w grze Command & Conquer: Red Alert - Retaliation



Konsole nie są dobrą platformą dla gier strategicznych, co też widać po liczbie wydanych gier na przestrzeni wielu lat. Command & Conquer: Red Alert jest jedną z tych strategii, których twórcy postanowili zaryzykować i wydać ją na PlayStation One. Ku wielkiemu zdziwieniu wielu osób ten eksperyment się udał. Nie była to w żadnym wypadku wersja zubożona, a wręcz przeciwnie.

Po pierwsze w Retaliation dostajemy całkowicie nowe postacie, które zlecają nam misje są nimi generał Topolov u Sowietów i Carville po stronie Aliantów. Dostaliśmy wraz nimi nowe zadania oraz przerywniki filmowe. Te ostatnie jak na tą serię studia Westwood przystało reprezentują raczej kino klasy B, aczkolwiek pomagają nam się wczuć w fabułę. Przygotowano również całkowicie nowe intro do gry.



Jeśli chodzi o jednostki bojowe, to zebrano wszystkie, te które mogliśmy już zobaczyć w dodatkach The Aftermath i Counterstrike. Znajdziemy tu m.in. Tesla tank, Field mechanic, Mutually Assured Destruction tank i Chrono tank, Volkov i Super tank. Większość z nich można było spotkać po stronie Sowietów, większość z nich była dość szalonymi pomysłami twórców, ale cóż ta strona konflitu w serii Red Alert już z tego słynie. 

Niechaj nikogo nie zmyli, że jest to tylko wersja konsolowa. Według mnie jest to wyzwanie dla masochistów. Większość misji wymaga bardzo szybkiej reakcji gracza, co w połączeniu z grą na padzie już podnosi poprzeczkę, a co dopiero jeśli dodamy kolejne utrudnienia, większą agresję wrogów, którzy za wszelką cenę chcą nas zniszczyć i ciągle atakują bazę niszcząc jej jakiejś element, a my staramy się zdobywać surowce i powoli budować własną armię. Żeby nie było tak łatwo są oni zdolni do użycia broni nuklearnej, co jeszcze bardziej podnosi poprzeczkę. Dla ludzi, którzy skończyli główną ścieżkę fabularną i chcą jeszcze dodatkowych wrażeń, przygotowano ponad sto nowych map w trybie Skirmish, gdzie będziemy mogli popisać się naszymi zdolnościami dowódczymi. Sztuczna inteligencja nie daje nam taryfy ulgowej, tak samo jak w kampanii dla pojedynczego gracza. Jeśli mamy ochotę na grę z kolegą możemy z nim zagrać łącząc podłączając nasze konsole. Dla takich pojedynków twórcy przygotowali grę na dwóch płytach, która w zależności od koloru pozwala nam się wcielić w dowódcę armi Sowietów - czerwona i Aliantów - niebieska.


Sterowanie z racji tego, iż modeli myszek w tamtych czasach nie było zbyt wiele, jest sporym wyzwaniem, gdyż sterowanie na padzie kursorem działa zdecydowanie wolniej. Pod względem graficznym prezentuje się gra gorzej niż podstawowa wersja gry z komputerów stacjonarnych. Dźwiękowo natomiast jest to ten sam soundtrack, z kilkoma nowymi kawałkami.  Na plus wypadają nowe cutscenki.

Podsumowując tytuł jest z pewnością dla ludzi, którzy oczekują wyzwań w grach i mierzi ich już niski poziom we współczesnych tytułach. To tytuł dla masochistów, gdyż nie wybacza błędów i bardzo łatwo spowodować byśmy na ekranie zobaczyli komunikat o niepowodzeniu misji. Jak dla mnie jest to strzał w dziesiątkę, jednak niektórzy mogą się sfrustrować wieloma porażkami.