Ostatnia część serii Battlefield spotkała się z dość sporą falą krytyki po tym, jak zaraz po premierze nie była za bardzo grywalna zarówno w trybie sieciowym, jak i trybie dla pojedynczego gracza. Samoistnie kasował się stan gry, łącznie z naszym całym dorobkiem w kampanii, a także co kilka chwil wyrzucało z rozgrywki w multiplayerze. Na Battlefield: Hardline od samej prezentacji i testów również nie pozostawiano suchej nitki. Poziom oprawy graficznej pozostawiał wiele od życzenia, mapy były dużo mniejsze niż te, które znaliśmy z poprzednich części.
Opóźniano premierę gry, starano się dopracować ją, by nie dopuścić do kolejnej falii krytyki z powodu wielu błędów. Tym razem za produkcję gry nie odpowiadało DICE, lecz Visceral znane m.in. z serii Dead Space. Tematyka Hardline jest inna, zamiast skupiać się na wielkich wojskowych bitwach, postawiono tym razem na potyczki pomiędzy przestępcami a policjantami. W związku z tą zmianą próbowano wprowadzić zmiany w prawie każdym aspekcie gry.
Pierwszym z nich jest kampania, którą zamieniono na serial podobny do CSI, gdzie przed każdym odcinkiem jesteśmy raczeni przypomnieniem wydarzeń z poprzedniego epizodu i w momencie jego zakończenia zapowiedzią wydarzeń z następnego. Nie powiem jest to miłe urozmaicenie, takie rozwiązanie m.in. podobało mi się w Alanie Wake'u. Poziom historii z jaką mamy do czynienia w porównaniu do poprzednich dwóch części stoi na przyzwoitym poziomie. Oczywiście nie można powiedzieć, że jest ona jakoś bardzo głęboka, jednak można ją uznać za ciekawą. Przyczepić mógłbym się jedynie do pojedynczych odcinków, które momentami nużą, aczkolwiek jest to kwestia gustu. Na pewno przez większość czasu jest ona ciekawa i przedstawia nam historię glin, którzy nie do końca działają zgodnie z prawem, a wręcz je łamią dla własnych korzyści. Nasz głównym bohater poniekąd zostaje wrobiony w ten cały półświatek.
Jak przejdziemy grę zależy tylko i wyłącznie od nas. Czy będziemy rozpruwać kolejnych wrogów, czy też podejdziemy ich po cichu i aresztujemy. Widać jednak sugestię w wielu momentach na konkretny styl, lecz jest to przeważnie związane z fabułą. Oprócz tego możemy zbierać dowody różnych śledztw oraz aresztować specjalne osoby. Minusem objawiającym się w trakcie trwania kampanii, to przede wszystkim kiepska sztuczna inteligencja przeciwników. Do wad można dodać chwilową nieśmiertelność postaci gracza w momencie aresztowania złodzieja, bądź też brak możliwości strzelania po momencie, gdy wyciągniemy odznakę, co jest kłopotliwe gdy w trakcie aresztowania akurat wróg nas zauważy. Warto też mieć na uwadze podczas rozgrywki fakt, że bardzo łatwo zginąć i kilka strzałów może zakończyć się respawnem na początku sekwencji. Checkpointy niestety nie są częste, więc jeśli chce się w miarę bezproblemowo przejść fabułę, należy uważać na to co się robi.
Tryb sieciowy zmienił się. Pierwszą rzeczą rzucającą się zaraz po tym, jak odpalimy grę jest zdecydowane przyspieszenie akcji. Szybkość gry można przyrównać bardziej do konkurencyjnej serii Call of Duty. Mnie osobiście to pasowało, natomiast zawieść mogą się osoby, które są przyzwyczajone do trochę wolniejszego tempa. Liczba graczy na mapie przeważnie to 32, bądź też 64 osoby, co przy dość małej wielkości map i dużej prędkości powoduje, że robi się czasami podczas gry bałagan i bardzo łatwo zginąć. Liczba trybów jest dość spora i opisałem je już przy okazji pierwszych wrażeń, tak samo jak dostępne klasy postaci. Jedynie jeśli chodzi o liczbę dostępnych broni twórcy się nie popisali i jest ich deficyt.
Pod względem graficznym w niektórych miejscach gra ustępuje oprawie graficznej znanej z Battlefield'a 4, natomiast w wielu miejscach jest ona dobra. Dźwiękowo jest bardzo dobrze, ścieżka dźwiękowa również została dobrze dobrana i pasuje ona do tematyki gry.
Battlefield: Hardline jest solidną grą, z dobrą kampanią, która czasami robi się nużąca i z trochę kulejącą sztuczną inteligencją oraz z momentami średniawą oprawą graficzną. Z trybem sieciowym, którego akcja jest najszybsza jeśli chodzi o całą serię Battlefield, z mniejszymi mapami oraz niestety z małą ilością dostępnych pukawek, co może dla wielu osób być wadą. Warto w tą grę zagrać, chociażby dla samej fabuły oraz dla gry w trybie sieciowym, w którym można spędzić spokojnie kilkadziesiąt godzin.




