Przejdź do głównej zawartości

Został kierowcą rajdowym i pokonywał kolejne odcinki specjalne w Colin McRae Rally 2.0




Wśród wielu rodzajów samochodówek można wyróżnić te, których tematyką są rajdy WRC. Chociaż ostatnimi czasy w tym podgatunku nie tworzy się wielu gier, to jednak warto wspomnieć o znanej chyba każdemu graczowi serii Colin McRae Rally. Tym razem powspominam sobie jej drugą odsłonę. Czasu jaki spędziłem przy tym tytule nie będę liczył, gdyż nazbierałoby się kilkadziesiąt, albo nawet kilkaset godzin. Jak na tamte czasy, pozycja ta była dość długa. Warto wspomnieć, że cała seria zawierała oczywiście nazwisko szkockiego kierowcy rajdowego - Colina McRae.

Colin McRae Rally 2.0 do dzisiejszego dnia jest dla mnie najlepszą częścią, jaka została wydana przez Codemasters, wliczając do serii ostatnie odsłony serii Dirt. Mimo wielu fajerwerków, lepszej grafiki, udźwiękowienia, nie potrafią przyciągnąć mnie na dłużej niż kilkanaście godzin w przeciągu, których potrafię przejść swego rodzaju tryb kariery. Nie wiem czym to jest spowodowane. Może to być wiek, sentyment do tamtych lat i trochę inne postrzeganie, gier wtedy i dzisiaj.



W drugiej odsłonie wśród trybów rozgrywki można wyróżnić tryb kariery i tryb arcade. Ten pierwszy polegał na startach w rajdach i przejeździe po wytyczonych odcinkach specjalnych. Wśród lokacji, które można było odwiedzić znalazły się: Finlandia, Grecja, Francja, Szwecja, Australia, Kenia, Włochy i Wielka Brytania. Każdy kraj miał oczywiście swój specyficzny typ drogi, otoczenie, więc niekiedy było dość trudno. W trybie rajdowym całe mistrzostwa można było pokonać na trzech poziomach trudności, które różniły się przede wszystkim liczbą odcinków specjalnych. Przykładowo w trybie nowicjusza pierwszego dnia odbywały się cztery odcinki specjalne, drugiego w co drugim kraju, specjalny wyścig na zamkniętym torze z jednym oponentem, natomiast w trybie zaawansowanym należało pokonać trzy dni rajdowe, czyli liczba odcinków specjalnych wynosiła 12. Aby uzyskać chociaż jeden punkt należało zająć w ostatecznej klasyfikacji danego kraju miejsca od 1. do 6. Tryb arcade polegał głównie na wyścigach z kilkoma innymi przeciwnikami, na zamkniętych torach. Oprócz tego istniała możliwość ustanawiania lepszych czasów na odcinkach specjalnych znanych z trybu rajdowego. Liczba samochodów, jak na tamte czasy wystarczała do dobrej zabawy, wśród rajdówek znalazły się m.in. Ford Focus 2000, Mitsubishi Lancer Evo VI, Subaru Impreza WRC i Peugeot 206 WRC. Każdy samochód należy oczywiście dostosowywać do warunków panujących na trasie, rodzaju drogi, pogody. Naturalnie po każdych dwóch OSach można było naprawić uszkodzone części. Na każdy punkt naprawczy była przeznaczana odpowiednia liczba punktów, które wydawało się na poszczególne modyfikacje lub naprawy. Kwoty jakie należało uiścić zależały od stopnia uszkodzenia podzespołu, czy też rodzaju.


Pod względem graficznym i dźwiękowym na tamte czasy, gra prezentowała bardzo dobry poziom. Każda lokacja była przygotowana bardzo dobrze. Gracz przenoszony był w przypadku odbycia całych mistrzostw w trybie rajdowym do zalesionych lasów, zabłoconych tras na wyspach, czy też ośnieżonej Szwecji, gdzie panowanie nad samochodem niejednokrotnie nie należało do najłatwiejszych czynności. Tym samym mogę potwierdzić, że grywalność była na wysokim poziomie, sterowanie poszczególnymi pojazdami różniło się od warunków na drodze. Jeśli zniszczyło się za bardzo dany samochód, należało liczyć się z dużymi utrudnieniami. Gra o "Latającym Szkocie" z numerkiem dwa, to produkcja której należy się chwila uwagi. Dzięki niej gracz ma okazję odwiedzić wiele lokacji, których środowisko wpływa bezpośrednio na trudność w sterowaniu pojazdem. Jest to jedna z lepszych produkcji obok Richard Burns Rally i WRC o tematyce wyścigów rajdowych. Graficznie i dźwiękowo, jak na tamte czasy, to jedna z ładniejszych produkcji. Zdecydowanie polecam każdemu, kto przegapił tą część serii i jeszcze nie miał okazji w nią zagrać.

Gra o "Latającym Szkocie" z numerkiem dwa, to produkcja której należy się chwila uwagi. Dzięki niej gracz ma okazję odwiedzić wiele lokacji, których środowisko wpływa bezpośrednio na trudność w sterowaniu pojazdem. Jest to jedna z lepszych produkcji obok Richard Burns Rally i WRC o tematyce wyścigów rajdowych. Graficznie i dźwiękowo, jak na tamte czasy, to jedna z ładniejszych produkcji. Zdecydowanie polecam każdemu, kto przegapił tą część serii i jeszcze nie miał okazji w nią zagrać.