Przejdź do głównej zawartości

Odwiedziny w wiktoriańskim Londynie w grze Assassin's Creed: Syndicate



Kto śledzi moje konto na Twitterze i czytał recenzję poprzedniej części Assassin's Creed wie, że seria ta zaczęła mnie już męczyć. Z tego powodu postanowiłem wyruszyć do wiktoriańskiego Londynu trochę później niż w dniu premiery. Tak naprawdę zachęciła mnie Łowczyni Trofeów. Jakie są moje wrażenia po ograniu najnowszej części. Czy zostały wyeliminowane upierdliwe błędy z poprzedniczki? Czy historia w grze jest przedstawiona w sposób ciekawy, czy też przypomina nudny wykład, podczas którego liczymy czas do końca? Na te i inne pytania postaram się odpowiedzieć, opisując wrażenia z gry Assassin's Creed: Syndicate.

Historia przedstawiona w grze toczy się w epoce wiktoriańskiej w Londynie. Były to czasy, w których panował krwiożerczy kapitalizm, którego ofiarami byli pracownicy fabryki, dzieci wykorzystywane do pracy od najmłodszych lat i narodziny nowych myśli filozoficznych, które wpłyną na wydarzenia w XX wieku. Mam tutaj na myśli głównie ruchy robotnicze, a w ostateczności komunizm, emancypacja kobiet, higiena pracy i dostęp do opieki zdrowotnej. Twórcy w Syndicate przedstawili te ponure czasy bardzo dobrze, wszystkie wydarzenia i problemy ówczesnego świata zostały starannie wplecione w zadania, które musimy wykonać. W grze możemy spotkać także przedstawicieli tamtej epoki m.in. Karola Marksa, Karola Darwina, Karola Dickensa, Aleksandra Grahama Bella i królową Wiktorię.


W tej części wcielamy się w dwójkę bohaterów Jacoba i Evie Frye, będących rodzeństwem. Przybyli oni do Londynu aby obalić rządy Templariuszy i pokrzyżować ich plany. Każdy bohater posiada własne drzewko rozwoju umiejętności, przypominające te z serii Far Cry. Wszystkie umiejętności można rozwijać zdobywając punkty umiejętności poprzez wykonywanie misji i zadań. Misje głównie składają się z poszczególnych wytycznych, które należy spełnić oraz opcjonalnych zadań, które mają stanowić wyzwanie dla ambitniejszych graczy.


Jak na Ubisoft przystało w Syndicate mamy mnóstwo zadań pobocznych, których możemy się podjąć. Możemy wykonywać misje poboczne dla napotkanych w trakcie fabuły ważnych przedstawicieli tamtego okresu. Tradycyjnie są obecne elementy do zbierania rozsiane po wszystkich dzielnicach m.in. butelki piwa, kwiaty i listy. Oprócz tego mamy możliwość zdobywania lojalności u przedstawicieli kilku frakcji za wykonywanie określonych zadań np. poprzez wyzwolenie dzieci z pracy w fabryce, zdobycie towaru, bądź też sabotowanie przewozu ładunku, wyścigi konne na londyńskich ulicach lub bitwach na pięści. Powraca do gry możliwość posiadania własnej drużyny w postaci własnego gangu, który może być przez nas ulepszany w trakcie gry. 


Tym razem oprócz tradycyjnego pieszego i wspinaczkowego przemieszczania się po mapie, twórcy przygotowali dla nas przyspieszoną wersję podróży w postaci linki, dzięki której w kilka sekund zostajemy wciągnięci na sam szczyt budowli, pociągi, w tym własny który jest jednocześnie naszą siedzibą oraz dorożki, którymi możemy się rozbijać po ulicach Londynu. System walki i wytrzymałość wrogów może na początku sprawić trochę trudności, natomiast wraz z rozwojem postaci staje się on coraz prostszy i pod koniec gry może on stawać się wręcz aż za łatwy.


Warto jeszcze wspomnieć o wizycie w czasach mających miejsce podczas I wojny światowej, gdzie mamy do zebrania kilka znajdziek i do wykonania misję. Zdecydowanie ten fragment prezentuje się pod względem graficznym najlepiej. Oprawa graficzna w pozostałej części gry bywa w kratkę, przy pogodzie słonecznej jest ona bardzo dobra, przy pochmurnej lub nocnej jest już nieco gorzej. Na plus należy zaliczyć zmienność pory dnia, czego nie uświadczyliśmy w Unity. Ścieżka dźwiękowa po części przypominała te kawałki, które znamy już z poprzednich części serii w trochę odświeżonej formie. 


W przypadku Assassin's Creed: Syndicate mamy do czynienia z grą solidną, część błędów popełniony przy okazji Unity udało się naprawić, część dalej występuje. Fabuła nie jest jakoś bardzo porywająca, po prostu jest to kolejny odcinek serialu o tytule Assassin's Creed, w który mogą zagrać fani serii, jak i ludzie którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z Asasynami. Co prawda są delikatne nawiązania do przeszłości, jednak i bez ich ogrania niewiele człowiek traci. Pozbyto trybu wieloosobowego, z jednej strony trochę szkoda, z drugiej strony dzięki temu twórcy mieli szansę na dopieszczenie rozgrywki jednoosobowej. Wypadło ostatecznie solidnie, ale bez fajerwerków. Grę pragnę polecić każdemu, kto liczy na kilkanaście godzin dobrej zabawy, pomimo wielu wad warto dać jej szansę.