Każda nasza decyzja ma swoje konsekwencje w przyszłości. Akcja powoduje reakcję. Takich zwrotów uczymy się w czasach szkolnych na fizyce i historii. Codziennie też stajemy przed różnymi dylematami, które poprzez wybór jednej z dróg prowadzą nas określoną ścieżką do innego wydarzenia. A gdybyśmy przenieśli, to wszystko do zimowej górskiej scenerii, dodali grupkę młodych ludzi i tajemnicze zjawiska, które zwykłe spotkanie zamienią w walkę o przetrwanie do świtu? Jak zachowają się nasi bohaterowie stając przed wyborem ratowania własnego tyłka przed kłopotami a pomocy innym uczestnikom niecodziennych wydarzeń?
Cała historia rozpoczyna się od retrospekcji tragicznych wydarzeń, które miały miejsce w schronisku Blackwood Pine, gdzie giną dwie siostry bliźniaczki jednego z bohaterów gry. W rocznicę śmierci ośmioro młodych ludzi przyjeżdża do tego samego miejsca, by spotkać się i wspólnie spędzić czas. Jak się już na początku okazuje nie będzie to sielanka i głupie zabawy młodych ludzi. Od samego początku można już odczuć pewien niepokój. Mroczna i zimowa aura, niepokojący drzew, dzikie zwierzęta i my często przemierzający tę mroczną przestrzeń w pojedynkę, bądź też z towarzyszem. Już od samego początku dostajemy pewne poszlaki, że w lesie i w górach mieszka licho, które zamieni ten niewinny wypad w góry w wielką tragedię i nieustanną walkę o przetrwanie.
Wraz z postępem fabuły niebezpieczeństwo zaczyna przypominać pewnego stwora z opowiadań ludów zamieszkałych niegdyś te tereny. Nasze poczynania, stosunki międzyludzkie z innymi uczestnikami tych wydarzeń, mają bardzo duże znaczenie, w jakim stopniu poznamy przerażającą prawdę. Często banalne, z początku nic nie znaczące wydarzenia, mogą mieć przykre, bądź też pozytywne konsekwencje np. gdy zadrzemy z jakimś bohaterem, nie jest wykluczone, że może nam nie pomóc w późniejszym czasie. Na tym w zasadzie polega tutaj efekt motyla, zaczyna się od błahych decyzji, a kończy się czasami na życiu lub śmierci danej postaci. To jaki będzie ich los i czy dotrwają do świtu, gdy przybędzie pomoc, zależy tylko i wyłącznie od nas.
Żeby poznać lepiej okolicę, przewidzieć wydarzenia, które dopiero nastąpią, możemy spróbować zebrać różne elementy ukryte w lokacjach, które odwiedzimy. Zmuszeni nieraz jesteśmy do pójścia inną ścieżką, czy też sprawdzenia pokoju, otworzenia szafek. Do zebrania mamy totemy, zdjęcia, różne dokumenty, skrawki gazet i wiele wiele innych. Mechanika gry przypomina tą znaną z produkcji Quantic Dreams, czyli na klikaniu odpowiednich przycisków w określonych miejscach. Pomimo dużego klimatu, dzięki któremu nieraz podskoczymy na fotelu, a innym razem głośno się zaśmiejemy, słabym elementem gry są czasami długie momenty gdy eksplorujemy pomieszczenia. Ważne wydarzenia są często poprzedzone jakimiś sekwencjami QTE, które w większości przypadków nie powinny nikomu sprawić problemu.
Graficznie Until Dawn prezentuje się wyśmienicie. Filmowa oprawa zdecydowanie pokazuje jak na tę produkcję powinno się patrzeć. Znakomite wykonanie lokacji, mimika twarzy postaci i ich ruchu ust podczas dialogów wypadają obłędnie. W przypadku tego ostatniego tylko w wersji anglojęzycznej, gdyż w tej grze polski dubbing został po prostu skopany. Warto również zwrócić uwagę na animację drzew, zachowanie różnych elementów, zabawa światłem i cieniem, które w połączeniu z niepokojącymi odgłosami trzymają nas od początku do końca w napięciu. Tak, oprawa dźwiękowa również stoi na wysokim poziomie, każdy upadek przedmiotu, wrzask maszkary goniącej nas przez wąskie korytarze szpitala, robi wrażenie. Przyczepić się można jedynie do płynności, gdyż w niektórych momentach może ona nieźle klatkować.

Until Dawn jest zdecycowanie grą dla ludzi, którym niestraszne są horrory, mroczne, nawiedzone górskie okolice i bestie, których jedynym celem jest nas unicestwić. Nie boją się każdego szelestu, który może doprowadzić do czegoś strasznego oraz do tych którzy lubią decydować o losie bohaterów. Zadowoleni powinni być poszukiwacze różnych ukrytych elementów. W grę zdecydowanie warto zagrać w angielskiej wersji językowej, gdyż tym razem w przypadku rodzimej obsady dubbingowej się nie postarano. A dla przeciętnego gracza pozycja na PlayStation 4 obowiązkowa do przejścia.







