Przejdź do głównej zawartości

Powrót do biegania po dachach w futurystycznym mieście

Gdy osiem lat temu wydana została gra Mirror's Edge była w pewnym sensie rewolucyjna. Studio DICE zdecydowało się zaryzykować stawiając duży nacisk na sterowanie postacią i pokonywanie nią różnych przeszkód chodząc po ścianach, balansując na rurze, czy przeskakując nad lub prześlizgując się pod grodzącymi naszą drogę elementami. Wszystko to odbywało się w futurystycznym świecie, gdzie trzeba było czasami mocno kombinować, aby dostać się z punktu A do punktu B. Wiele elementów jednak nie zagrało, przez co wiele osób zraziło się na starcie do tej gry. Najczęściej narzekano na bardzo dużą liniowość, monotonię, znużenie oraz wymagające sterowanie. To wszystko przełożyło się na niezadowalające wyniki sprzedaży, które spowodowały odstawienie marki na kilka lat.

Na 2016 rok w końcu zaplanowano wydać kolejną część, która stanowi reboot całej serii. Mirror's Edge: Catalyst jest w pewnym sensie próbą naprawienia słabych elementów poprzedniej części. Przede wszystkim tutaj postanowiono na otwarty świat. Nie mamy już do czynienia z menu zawierającego listę questów do wykonania, które polegają na dotarcie z punktu A do punktu B. Postawiono tutaj główny nacisk na swobodę naszych poczynań. Dokąd się wybierzemy, jaki rodzaj zadania wybierzemy, zależy tylko i wyłącznie od nas. Możemy tutaj wybrać się w klasyczne dostarczenie paczki w wyznaczonym czasie, możemy zabawić się w ustanawianie nowych rekordów pokonywania specjalnych tras lub też wykonywać zadania związane z fabułą gry. 



A jeśli znudzi nam się wykonywanie różnych zadań możemy skupić się na elementach do zbierania, które zostały rozsianie po całej naszej metropolii i której udostępniono mapę. Zaznaczone na niej są questy, do których możemy sobie wyznaczyć ścieżkę ustawiając znacznik. Dzięki temu wracając do gry po zaznaczeniu miejsca gdzie chcemy dotrzeć pokaże nam się sugerowana ścieżka. Tak, sugerowana, gdyż czasami do niego jest kilka ścieżek mniej lub bardziej wymagających. Oprócz mapy, mamy drzewko rozwoju naszej bohaterki. Tym razem będziemy rozwijać nasze umiejętności podobnie, jak to miało miejsce w ostatniej części serii Assassin's Creed.


W becie Mirror's Edge: Catalyst można zauważyć poprawę sterowania, które wielu osobom, w tym mnie sprawiało problemy w pierwszej części. Tutaj został on bardziej jasno zaimplementowany, dzięki któremu da się czerpać przyjemność z przemierzania kolejnych przeszkód lub walki z napotkanymi wrogami. Oczywiście nie ucierpiała na możliwość kombinowania w jaki sposób najszybciej pokonać daną przeszkodę, lecz jest to teraz o wiele przyjemniejsze. Graficznie i dźwiękowo gra prezentuje bardzo dobry poziom, jedynie mogę mieć zastrzeżenia do płynności animacji, ponieważ zdarzały się podczas rozgrywki zauważalne spadki fpsów. Również poprawy wymaga sztuczna inteligencja wrogów, która w sumie mogłaby być trochę większa. Wrogowie atakują nas tylko w momencie, gdy do nich podbiegamy, gdy uciekniemy na jakiś dystans od nich np. przeskoczymy przez przeszkodę nie biegną za nami, nie ruszają się z miejsca. Mogę jednak zwalić winę na fakt, iż była to tylko wersja beta gry i przez najbliższy miesiąc te elementy zostaną jeszcze poprawione. 


Catalyst jest na ten moment bardzo dobrą grą, która w końcu wykorzystuje potencjał, który tkwił w tym uniwersum i specyficznym sterowaniu, które w ostatnich latach zostało wykorzystane w niewielu produkcjach. Poprawiono wiele elementów będących kulą u nogi poprzedniej części serii i usprawniono te elementy, które były jej atutem. Jedynymi wadami ogrywanego kodu okazały się jednak m.in. niski poziom inteligencji i spadki klatek. Mam jednak nadzieję, że i te elementy zostaną jeszcze dopieszczone przez twórców, dzięki czemu będziemy mogli się wszyscy cieszyć z bardzo dobrej gry. Na dzień dzisiejszy jestem skłonny kupić Mirror's Edge: Catalyst w pierwszych dniach po premierze lub nawet złożyć zamówienie na pre-order gry.