Seria Rayman jest jedną z tych, którą można śmiało polecić graczom młodszym ze względu na przyjemną dla oka oprawę audiowizualną, jak i tym dorosłym, którzy wymagają od gry czegoś więcej i lubią się trochę pomęczyć przy trudniejszych poziomach. W Legends już miałem okazję grać w przeszłości na PlayStation 3 i wtedy wywarła na mnie ogromne wrażenie, jednak w tej wersji gry nie było mi dane przetestować dotykowych elementów gry, które były sterowane przez Sztuczną Inteligencję.
Wśród poziomów można wyróżnić kilka rodzajów. Pierwsze tradycyjne polegają na przechodzeniu poziomu wybraną przez nas postacią, pokonując kolejne zastępy wrogów, zbierając lumy i uwalniając kolejne Małaki, których liczba stanowi przepustkę do kolejnych światów. Innym rodzajem są te poziomy, w których nie mamy bezpośredniej kontroli nad postacią w grze i przy pomocy panelu dotykowego możemy sterować pomocnikiem Murfym. Ten przytrzymuje Globoxa na tarczy, osłania go przed ogniem lub też próbuje unieszkodliwić naszych przeciwników. Warto wspomnieć o walkach z bossami, które odbywają się w trójwymiarze, a przynajmniej nasi przeciwnicy przemieszczają się w trzech wymiarach.
Każdy świat zawiera też poziomy muzyczne, które stanowią nowość w serii. Polegają one na wykonywaniu ruchów w rytm znanych motywów muzycznych. Przeważnie musimy w odpowiednim momencie przeskoczyć, czy też zaatakować wrogów pojawiających się na ekranie. Miłym dodatkiem są poziomy pochodzące z części Origins, które zostały przez twórców dostosowane do warunków tej odsłony. Można je odblokować poprzez specjalne losy, które zdobywamy za zebranie odpowiedniej liczby lumów podczas przechodzenia etapów. W pewnym momencie odblokowywane są też poziomy, w których musimy zmierzyć się na odwróconych wersjach poziomów i mamy tutaj bardzo mało czasu by je ukończyć, a każdy zgon kończy się przeważnie rozpoczęciem poziomu od początku.
Dla tych, którzy poczują się na siłach, by stanąć w szranki z innymi graczami przygotowano tryb wieloosobowy, w którym należy wykonać wyzwanie dostępne przez ograniczony czas. Trzeba w nich przeważnie przejść w jak najkrótszym czasie planszy, zebrać jak największą ilość lumów, czy też wytrzymać, jak najdłużej bez zgonu podczas rozgrywki. Jeśli lubimy grać z innymi ludźmi, to możemy z nimi przechodzić poszczególne poziomy. Możemy też zmierzyć się z nimi w piłce nożnej - Kung Foot.
Poziom trudności jest bardzo zróżnicowany, początkowe poziomy nie powinny sprawić najmniejszej trudności najmłodszym graczom. Trudniej zaczyna się robić pod koniec gry, a w szczególności przechodząc poziomy muzyczne w wydaniu 8-bitowym, to co tam się dzieje przekracza ludzkie pojęcie i przeznaczone są dla graczy znających na pamięć wszystkie levele.
Oprawa graficzna jest wyśmienita. Jakość wykonania poziomów, animacji sprite'ów robią bardzo duże wrażenie. Dopełnia ją muzyka dostępna podczas gry. Tworzy ona odpowiedni klimat w zależności od zastanej w grze sytuacji. W ciemnych pomieszczeniach będziemy mieli bardziej niespokojną muzykę, natomiast w momencie przechodzenia bardziej luźnych sekwencji mamy bardziej beztroskie i wesołe motywy. Świetnie wyszły też przeróbki znanych utworów, które możemy posłuchać podczas leveli muzycznych.
W Rayman Legends warto zagrać niezależnie od platformy, którą się posiada. Wersje wykorzystujący ekran dotykowy jedynie ma zmieniony gameplay, gdzie naszym pomocnikiem sterujemy my, a nie SI. Świetna zabawa dla całej rodziny, gdzie dzieci będą zachwycały się wykonaniem poziomów, a starsi będą mogli przejść trudniejsze poziomy gry, nieraz ginąć raz za razem. Szczerze polecam i czekam na pełnoprawną kontynuację serii.






