Przejdź do głównej zawartości

Odkrywanie nowych zakamarków kosmosu w Mass Effect: Andromeda


Długo trzeba było czekać na powrót do czasów, w których człowiek w końcu sięgnął najdalszych zakamarków Drogi Mlecznej. Tym razem jednak wraz z innymi rasami postanowił zrobić kolejny krok w kierunku eksploracji. Podjął wspólnie z nimi wyzwanie i przełamał barierę, po przekroczeniu której nie było już powrotu i musiał się pogodzić, że żegna wszystko to co zna na zawsze.


Trudne początki

Wielka podróż do Andromedy trwała 600 lat, w tym czasie w naszej galaktyce zgodnie z teorią względności minęły miliony lat, a załoga ark i nowej stacji kosmicznej zahibernowana gnała z prędkością bliską prędkości światła wprost w ramiona nieznanego. Założeniem Inicjatywy Andromeda było wysłanie przedstawicieli wielu gatunków do gromady Helejosa, gdzie mogliby rozpocząć swoje nowe życie, na kilku planetach wyselekcjonowanych spośród dziesiątków innych, które spełniały określone wymagania. Jak jednak rzeczywistość za każdym razem pokazuje, co innego rozważania teoretyczne, a co innego praktycznie doświadczyć stanu faktycznego. Jak się okazało po przylocie nie jest tak różowo, jak zapowiadano. Owszem udało się w 600 lat dolecieć do celu, jednak już od samego początku trafiamy na nowe zagrożenia takie jak: plaga, która unieruchamia arki, wrogo nastawiona rasa oraz światy niezdatne do zamieszkania. Żeby tego było mało część załogi, która przybyła do Andromedy postanowiła się zbuntować, a na naszej głównej stacji brakuje zapasów niezbędnych do przetrwania.


Jesteś ostatnią nadzieją Inicjatywy

W całej zaistniałej sytuacji jest wrzucony nasz bohater lub bohaterka - Pionier, który musi przełamać złą passę i tchnąć nadzieję i wiarę w powodzenie misji. Od samego początku musimy się zmagać z różnymi trudnościami takimi jak: nadmierny poziom radiacji, zbyt niska lub zbyt wysoka temperatura lub niebezpieczna fauna i flora oraz wrogo do nas nastawione istoty i maszyny. W trakcie całej długiej przygody naszym zadaniem jest pozyskiwanie surowców, wybudzanie kolejnych osób z hibernacji, zbieranie sojuszników i nawiązywanie dobrych stosunków z nową rasą, rozwiązywanie problemów na każdej planecie oraz podnoszenie zdatności do zamieszkania każdej z planet. Podczas przemierzania kolejnych układów słonecznych odkrywamy coraz większe i nieraz mroczne tajemnice.


Niepokonana załoga statku Tempest

Ryder będąc Pionierem, czyli człowiekiem od brudnej roboty w nowej galaktyce, został wyposażony w sztuczną inteligencję SAMa, która pomaga mu w wielu czynnościach podczas rozgrywki. Nasz główny bohater i jego rodzina również mają sekrety, gdzie tak naprawdę sporo możemy się dowiedzieć o tym co działo się w poprzednich odsłonach serii, o tragedii rodzinnej i genezie Inicjatywy Andromeda. W przeciwieństwie do poprzednich części, mamy w Mass Effect: Andromeda możliwość przełączania się pomiędzy różnymi profilami, więc nic nie stoi na przeszkodzie by być biotykiem, czy też szturmowcem jeśli nam się znudzi. W przypadku dostępnych mocy istnieje pełna dowolność, to czy wybierzemy zdolności związane z biotyką, walką, czy techniką, zależy tylko od nas. Sami jednak podczas walki byśmy sobie nie poradzili więc, do naszego zespołu dołączają m.in. ludzcy towarzysze: Liam dbający o większą integrację załogi, Cora biotyczne komando asari, przedstawicielka asari niepokorna i ciekawa wszechświata Peebee, kroganin w sędziwym wieku Drack, mająca problemy w kontaktach ze swoja siostrą turianka Vetra oraz reprezentujący angarów - Jaal. W sieci pojawiło ostatnio wiele zarzutów, co do tego że bohaterowie nie są tacy dobrzy jak w trylogii, lecz ja w przeciwieństwie do nich ja tak tego nie odczułem.


Niezbadane i nieprzyjazne światy

W trakcie gry odwiedzamy nowe planety, które zawierają mechanizmy zapewniające zdatność do zamieszkania. Przez kogo zostały skonstruowane i kto wyposażył te konstrukcje w strażników niechaj pozostanie tajemnicą do czasu, gdy każdy sam to odkryje. Wśród planet znalazła się skalista planeta Eos, skuty lodem Voeld, porośnięta zielenią ze stacją kosmiczną angarów Aya, porośnięty gęsto roślinnością i zamieszkały przez zmutowane stworzenia Havarl, pustynne Elaaden oraz skrajnie nieprzyjazna i zamieszkała przez przestępców i buntowników Kadara. Nie zabrakło również centralnej stacji kosmicznej, którym jest Nexus. Pomiędzy tymi lokacjami przemierzamy kosmos na statku Tempest. Na każdej z wyżej wymienionych lokacji otrzymujemy całą masę zadań do wykonania, gdzie trafimy na te dotyczące spraw być albo nie być kolonii, jak i te typowo eksploratorskie, które przypominają te, które wykonywaliśmy w poprzednich odsłonach, czyli skanowanie planet, zbieranie surowców itd. Tak samo jak w przypadku pierwszej części Mass Effect, tak i tutaj dostajemy do dyspozycji pojazd Nomad, którym skracamy sobie czas przeprawy z jednego na drugi koniec mapy. Niestety w przypadku niektórych zadań da się odczuć monotonię jazdy, co może na dłuższą metę nużyć.


Co zagrało, a co nie do końca ...

Zdecydowanie mocną stroną tej gry jest rozpoczęcie całkowicie nowej historii, możliwość odkrywania nowych i niezbadanych światów oraz odkrywanie różnych tajemnic. Szczerze powiedziawszy po przejściu fabuły jestem przekonany, że na jednej części się nie skończy. Minusem jednak staje się powolne rozkręcanie się fabuły i pierwsze godziny gry, które mogą odrzucić niektóre osoby. Mass Effect: Andromeda staje się lepszy dopiero od drugiej połowy historii, gdy wszelkie ograniczenia znikają i to od nas zależy ile sekretów zechcemy poznać. Kolejną mocną stroną jest dowolność wyboru kwestii dialogowych, w szczególności tych nasiąkniętych sarkazmem, które w pewnych momentach rozładowywały atmosferę i powodowały uśmiech na twarzy. Oprawa audiowizualna jest niestety mocno nierówna. O ile do dźwięków nie mogę się przyczepić, o tyle muzyki jest tutaj jak na lekarstwo. Pod względem graficznym w niektórych momentach cieszy ona oko np. dżungla na Havarl, pustynia na Elaaden i port na Kadarze, Nexusie czy Ayi, a w innych wygląda słabo jak na powierzchni Voeld lub Eos. Odczuwalne na standardowej wersji PlayStation 4 są również spadki animacji, co czasami psuje radość z gry, gdy ogląda się pokaz slajdów.



Podsumowanie

Mass Effect: Andromeda jest to gra, na którą wylano dużo pomyj czasem mocno przesadzonych. Nie jest to gra słaba, nie jest to gra wybitna. Ta część jest całkowicie nowym otwarciem dla serii i początkiem nowej przygody kontynuowanej miejmy nadzieję w kolejnych odsłonach. Pod względem technicznym najnowsza gra studia Bioware niedomaga, lecz istnieje szansa, że te błędy zostaną wyeliminowane w przyszłości. Ciężko jest mi ocenić nowego Mass Effecta, ale zdecydowanie pragnę ją polecić każdemu fanowi serii i osobie która kocha tematykę science-fiction w szczególnością tą związaną z kosmosem. Reszta może zaryzykować zakup lub poczekać aż gra trochę stanieje. W przypadku wrażeń nie opisałem trybu wieloosobowego, który opiszę innym razem.