Przejdź do głównej zawartości

Starożytna Grecja, upadły Waszyngton, II wojna światowa, cztery pory roku, czyli na co czekam



Lata chude w branży gier się skończyły. Przez ostatnie dwa lata byliśmy zasypywani tonami świetnych gier. Owszem remastery są dalej tworzone, czasem lepiej wykonane, czasem gorzej, czasem dostajemy powrót wielkich marek, które pamiętamy jeszcze z dzieciństwa.


Schyłek obecnej generacji, który zwiastują plotki pojawiające się w mediach growych, okazuje się być przeciwieństwem jej startu. Pamiętamy dobrze początek, kiedy większość gier łapała poślizgi, studia zajmujące się grami ekskluzywnymi nie rozpieszczały nas graczy itd. Teraz mamy sytuację odwrotną, dzięki czemu na nudę nie możemy, jako gracze, narzekać. Ponieważ liczba gier jest tak pokaźna, że tak naprawdę brakuje czasu, by je wszystkie ograć i brakuje pieniędzy, by je wszystkie nabyć, postanowiłem zrobić własne zestawienie tych tytułów, które mnie interesują.

Spider-man
Fanem Pająka nie jestem, ale filmów nie oglądałem, komiksów nie czytałem itd. Mimo wszystko jednak znajduje się na liście gier, które mogę kupić w dniu premiery. Po pierwsze za Spider-mana są odpowiedzialni twórcy takich świetnych gier jak Ratchet and Clank i Sunset Overdrive. W szczególności ta ostatnia pokazała, że da się wykreować świetnego sandboxa ze zwariowaną fabułą i supermocami, które mogą rywalizować z serią inFamous. Po drugie Nowy Jork, który na gameplayach prezentuje się wyśmienicie i daje nadzieję, że będzie co w nim robić. No i przede wszystkim to tytuł ekskluzywny, a te Sony wychodzą akurat bardzo dobrze.



Shadow of the Tomb Raider
Nowe części przygód Lary Croft po reboocie zdecydowanie przypadły mi do gustu. Protagonistka nie jest już niezniszczalna, lubi się nadziać na różne wystające elementy, dzika przyroda jest nieprzyjazna, a wrogowie skrajnie bezwzględni. I to wszystko w malowniczej krainie. Teraz ma być bardziej surwiwalowo, bardziej mrocznie. Tym razem mroźne klimaty zamienimy na tropiki i na artefakt Majów. Póki nie przeszedłem drugiej części, nie planuję zakupu trójki, ale na listę trafiła.



Forza Horizon 4
Tym razem wybierzemy się do Wielkiej Brytanii. Moim zdaniem seria Forza Horizon obecnie wyznacza standardy wyścigowych sandboxów. Multum dodatkowych aktywności, różnorodna mapa, świetne dodatki DLC i dobra zabawa, zarówno w trybie jednosobowym, jak i wieloosobowym. W najnowszej odsłonie, oprócz nowej lokacji, doczekamy się zmiennych pór roku, dzięki czemu otoczenie nigdy nie będzie takie same jak poprzednio. Twórcy nawet zapewniają, że te same pory roku będą różnić się intensywnością np. łagodne zimy i mroźniejsze zimy. Jestem ciekawy ostatecznej wersji gry.



Assassin’s Creed Odyssey
Kolejny rok, kolejny Asasyn, kolejny odcinek tasiemca. Tym razem przenosimy się do starożytnej Grecji. Szczerze powiedziawszy wolałbym w tym roku pograć sobie hakerami w Watch_Dogs 3.Origins owszem było powiewem świeżości dla tej serii gier, ale mimo wszystko mało było Asasyna w tej części. Teraz ma być jeszcze mniej asasynowskie, więc można mieć obawy co do tożsamości Odyssey. Odcinając się jednak od obaw na chwilę, wiele rzeczy mnie ciekawi i powoduje, że niemal pewne jest, że zagram na premierę. Najważniejszy jest przede wszystkim fakt, że wracamy do Europy i będzie to starożytna Grecja. Na gameplayach lokacja prezentuje się wyśmienicie. Powracają bitwy morskie i to można się spodziewać na taką skalę, jak w Black Flag. Dojdą opcje dialogowe, co trochę zaczyna przypominać Wiedźmina. Poznamy kolejne osoby znane z lekcji historii. Obawy budzi jeszcze niestety nastawienie na walkę z mitycznymi stworami, co zaczyna powoli zamieniać serię bardziej w God of War.


Battlefield V
Kilka lat temu DICE zaryzykowało i wysłało nas na front pierwszej wojny światowej. Mogliśmy poznać historię przeciętnych żołnierzy, którzy zostali wysłani na rzeź. Przekaz gry był mocny, tryb wieloosobowy mocno przypominał ten znany ze Star Wars: Battlefront. Tym razem mamy dostać drugą wojnę światową, operacje, które przedstawią nam realia na froncie, eksploatowany do porzygu tryb Battle Royale i zaawansowaną customizację. To ostatnie dla mnie jest bardzo kontrowersyjne patrząc po tym, jak ta customizacja może wyglądać. Naprawdę nie rażą mnie kobiety w grach wojennych, ale gość w ogrodniczkach, z gołą klatą i giwerą? Serio? Mimo dużych obaw, jestem ciekawy, jak to ostatecznie wyjdzie.

Red Dead Redemption 2
Rockstar postanowił po pięciu latach wypuścić na rynek swoje nowe dzieło, które z pewnością sprzeda się na pniu. Materiały opublikowane przez twórców w sieci, zachęcają do kupna, westernowy klimat, malownicza kraina i dzika przyroda. Z pewnością nie będzie to zabawa na kilka godzin, lecz na kilkanaście dobrych miesięcy i to tylko w trybie jednoosobowym. Jeżeli twórcy utrzymają trend zapoczątkowany przy okazji GTA Online, to do premiery kolejnej dużej gry będzie co robić i raz na jakiś czas zostaniemy uraczeni nowymi rozszerzeniami.



Anthem
Bioware ma problem i wydaje mi się, że stoi pod ścianą. Mieszane odczucia po Dragon Age: Inkwizycja i Mass Effect Andromeda spowodowały, że pozycja studia stała się trudna i może podzielić losy Westwood lub Maxis. Póki co, zapowiada się na odpowiedź Electronic Arts na serię Destiny trochę w klimatach pomiędzy Mass Effect a Titanfall (przynajmniej takie odniosłem wrażenie po gameplayach). Ma być zabawa online, ma być przemierzanie świata od podwodnych poziomów, aż po ląd. Jestem mocno sceptyczny i w przypadku konieczności wyboru raczej będę stawiał na produkcję Ubisoftu.



Tom Clancy’s The Division 2
W pierwszej części zobaczyliśmy jak umierał Nowy Jork, tym razem zobaczymy jak umiera stolica, której nie dało się podbić. Gameplay z E3 pokazuje, że jest na co czekać. Zmieni się pora roku, zmieni się lokacja i z pewnością poznamy całkowicie nową historię. Mam nadzieję, że samotne przemierzanie Waszyngtonu będzie równie klimatyczne, jak w pierwszej części. Tryb wieloosobowy, o ile ktoś będzie chciał ze mną zagrać, z pewnością wydłuży radość z gry. Póki co, trzeba czekać na premierę gry do momentu, gdy stopnieje śnieg.